Cortona

Widok na Cortonę na tle doliny Val di Chiana z drogi prowadzącej do Basilica di Santa Margherita położonej powyżej Cortony Więcej »

Wieża zegarowa ratusza w Cortonie Palazzo Comunale

Budynek ratusza miejskiego usytuowany jest na jednym z dwóch centralnych placów miasta na Piazza della Repubblika. Więcej »

Główny plac w Cortonie Piazza della Repubblica

Pełen wieczornego gwaru Piazza della Repubblica Więcej »

Kościół San Niccolo

Kościół San Niccolo pochodzi z połowy XIV w., można w nim zobaczyć freski Francesco Rusticiego Więcej »

Plac Luca Signorelliego

Na placu znajduje się budynek teatru Teatro Signorelli Więcej »

Kościół Santa Maria delle Grazie al Calcinaio

Kościół ten jest jednym z ciekawszych przykładów archtektury renesansowej, zbudowany został na zboczu u podnóży Cortony.. Więcej »

Winnica w posiadłości agroturystycznej pod Cortoną

Widok na Cortonę z winnicy w dolinie Chiana Więcej »

Godna polecenie Enoteca Molessini znajduje się na głównym placu Cortony na Piazza della Repubblika Więcej »

 

Cena sławy

Pod-sloncem-Toskanii

Pod słońcem Toskanii źródło: www.proszczynski.pl

Jedna z osób przebywających często w Cortonie napisała, że mieszkańcy miasta powinni za życia postawić pomnik Frances Mayes – amerykańskiej pisarce, która kupiła tu dom, napisała książki „ Pod słońcem Toskanii”, „Bella Toskania” oraz „Codzienność w Toskanii” rozsławiające miasto i region wśród amerykańskich i angielskich turystów.  Ponieważ dwie pierwsze książki doczekały się przekładu już na 14 języków a pierwsza „Pod słońcem Toskanii” adaptacji filmowej, Cortona jak i cała Toskania stała się jednym z licznie odwiedzanych przez turystów, regionów we Włoszech. Niewątpliwie, mieszkająca od 20- lat w Toskanii amerykańska pisarka, odkryła dla świata ten malowniczy region z jego klimatycznymi miasteczkami, uliczkami pamiętającymi czasy średniowiecza, smakami potraw, zapachami ziół i gościnnością jego mieszkańców. Przeplatające się w jej książkach wątki autobiograficzne, relacje z fachowcami pomagającymi w remoncie domu, kontakty z mieszkańcami, spotkania przy kolacyjkach w restauracjach, zachwyty nad toskańskimi potrawami i winem, osobiste odczucia i wrażenia z odwiedzanych miejsc, zarówno godnych odwiedzin ze względów kulturowych i historycznych jak i często zupełnie nie znanych i nie atrakcyjnych ale niezwykle klimatycznych sprawiły, że nastąpiło coś w rodzaju „pielgrzymowania” śladami miejsc opisanych przez Mayes. Ba, wielu Amerykanów zachwyconych opisanymi przez Frances Mayes urokami życia na toskańskiej sennej prowincji poszło za nią w ślad i nabyło wiele starych domów i rezydencji nie tylko w Cortonie ale i w innych toskańskich miasteczkach. Ponieważ każdy kij ma dwa końce, to ta niezwykła popularność Cortony a i całej Toskanii poza niewątpliwymi plusami przyniosła też nieco negatywnych zjawisk, istotnych głównie dla turystów z mniej zasobnymi portfelami aniżeli amerykańskie czy angielskie. Przede wszystkim wzrosły ceny i to nie tylko zakupu nieruchomości czy miejsc noclegowych ale też w potraw w restauracjach a nawet cena filiżanki kawy. Niestety obecnie należy liczyć się z wydatkiem 2,5 Euro za filiżankę espresso i 2Euro za rogalika, co może nie jest ceną odbiegającą od normy w państwach takich jak np. Holandia, Niemcy, Austria o państwach Skandynawii nie mówiąc, ale we Włoszech a już szczególnie w Toskanii dotąd było taniej. Do dziś jest jeszcze nieco taniej nawet w Rzymie, bo w okolicach Coloseum można wypić kawę nawet za 2 Euro. Tak to już jednak bywa ze sławą. Kolejna rzecz na którą trzeba uważać to drobne oszustwa. Dotyczą one licznych produktów i artykułów „zabytkowych” oferowanych przez rozmnożone jak grzyby po deszczu antykwariaty. Od czasu najazdu na Cortonę Amerykanów, bardzo dużo bibelotów ma historyczną wartość i pochodzi co najmniej z XVI lub XVII wieku. Wśród wielu Amerykanów, których historia państwa liczy raptem 3 wieki, zetknięcie się z kulturą mającą wieków 30 wywołuje taką euforię, że są gotowi zapłacić bardzo wygórowaną cenę, byle tylko mieć coś starego a do tego z tak niezwykle popularnego na całym świecie miasteczka. Czy w tej sytuacji można się dziwić miejscowym artystom, że dla przykładu jedna pochodząca powiedzmy z XV wieku kołatka „doznała cudownego rozmnożenia” i rozjechała się po świecie w kilkudziesięciu kopiach a jeśli nie kopiach to zbliżonych wersjach? Dotyczy to nie tylko owej przysłowiowej kołatki ale też innych bibelotów a nawet różnych mebli. W wielu antykwariatach można kupić coś z minionych stuleci. Prawda jest jednak taka, że w dziewiędziesięciu kilku procentach są to zwyczajne podróbki i jakby to nie wystarczyło to dla dodania smaczku należy powiedzieć, że pochodzące ….skąd? A jakże – prosto z Chin. Przeciętny Amerykanin nie wie jak wyglądały w XV wieku w Europie sztućce, to dlaczego nie ma wierzyć, że ta łyżka do zupy ma już np. 560 lat? Jak ma poznać, że przed miesiącem wyprodukowano ją w Państwie Środka? Czy należy oburzać się za takie praktyki na mieszkańców? Z jednej strony oczywiście tak. Z drugiej, każdy nie znający się na sztuce turysta powinien się z takimi praktykami liczyć, bo są one „stare jak świat”, a swój europejski rodowód wywodzą ze sprzedaży relikwii. Gdyby udało się złożyć wszystkie rozprowadzone po świecie relikwie któregoś ze świętych to nagle mogłoby się okazać, że zamiast dwóch miał kilkanaście kończyn o ilościach palców u rąk czy nóg nie wspominając.

Cortona Toskania

Cortona Toskania

Kolejnym efektem ubocznym ogromnej popularności Cortony jest umiłowanie mieszkańców do słoneczników, które wcześniej jednak jakoś trudno było zauważyć. Wynikło ono z odpowiedzi na zapotrzebowanie turystów. Ponieważ Amerykanie zachwycili się słonecznikami to zmutowano je na wszystkie możliwe sposoby. Można więc kupić ramki do zdjęć ze słonecznikami, breloczki w kształcie słoneczników, popielniczki, filiżanki, wazoniki – wszystko ozdobione słonecznikami. Stały się współczesnym symbolem Toskanii. A, że Włosi to naród kreatywny to już nie wystarczyły śliczne żółciutkie jak słoneczko kwiaty, tylko postanowiono nadać im nowy design. No i się porobiło. Pojawiły się słoneczniki np. o kubistycznych formach czy barwach przypominających rybki żyjące w rafach koralowych. Skoro jest jednak na takie produkty zapotrzebowanie to trudno winić mieszkańców, że chcą temu sprostać i zwyczajnie zarobić. Zwykle prawo handlu. Popyt = podaż. Nikt nie każe nam na siłę tego kupować. Warto jednak wiedzieć, że słoneczniki dla Toskanii to nie to samo co lawenda dla Prowansji. Owszem, spotkać można ich na polach sporo bo są elementem menu dla licznie hodowanego w tym regionie drobiu.

Anna Wachowiak – Rybarczyk